niedziela, 5 listopada 2017

Zielone placuszki ze szpinaku

Zielone placuszki ze szpinaku
Dzisiejszy pomysł na placki zrodził się z potrzeby wykorzystania sporej ilości świeżego szpinaku, który zalegał mi w lodówce. Myślę, że kolor może zachęcić do spróbowania tych placków przez dzieci - jeśli Wasze dzieci spróbują, dajcie znać :)

Składniki na 8 sztuk placków:

2 całe jaja
1 białko
świeży szpinak 2 garści
płatki owsiane 4 łyżki (zmiksowane na mąkę)
siemię lniane 1 łyżka
przyprawy: czosnek 1 duży ząbek, pieprz cayenne, pieprz świeżo mielony, sól, papryka ostra - nie żałujcie przypraw bo szpinak bardzo je lubi
olej rzepakowy 1 i 1/2 łyżki

Przygotowanie:

Świeży szpinak poszatkować na drobno i wrzucić do miski (można pominąć ten etap, ale później dłużej zejdzie się na blendowaniu całego ciasta). Do szpinaku dorzucały jaja (plus białko), mąkę z płatków owsianych, siemię oraz wszystkie przyprawy. Blendujemy do momentu uzyskania jednolitego ciasta. Na koniec dodajemy olej i mieszamy. Ciasto odstawiamy na jakieś 5 minut aby zgęstniało. Później na rozgrzanej patelni (już bez tłuszczu) smażymy małe placki, nakładając ciasto łyżką.

Do placuszków idealnie pasuje ser feta, którego też użyłam oraz świeże pomidory. U mnie pojawiły się również kiełki grzybów mun. Myślę, że bardzo fajnie placki mogą smakować również z jakimś sosem np. czosnkowym.

Jak się Wam podoba moja wersja zielonych placuszków? :)



Wartości odżywcze 1 porcji placków bez dodatków

Kaloryczność 291,5 kcal
Białko 9,2 g
Węglowodany 29,5 g
Tłuszcze 16,0 g
Błonnik 8 g
Wapń 22 mg
Żelazo 1,8 mg


poniedziałek, 30 października 2017

Pieczone bataty z ciecierzycą, szpinakiem i pomidorami

Pieczone bataty z ciecierzycą, szpinakiem i pomidorami
Nie wiem, jak Wy ale ja bardzo lubię smak słodkich ziemniaków - można z nich przygotować niemal wszystko od zupy, dodatek do dania głównego, po ciasta. Dzisiaj mam dla Was świetny przepis na pieczone bataty, które możecie zabrać ze sobą również jako posiłek do pracy, czy szkoły (chociaż na ciepło smakują o niebo lepiej).

Składniki na 2 porcje:

2 bataty ( lepsze krótkie, a "grube") ok 460 g
ciecierzyca gotowana (z puszki lub ze słoika) 150 g
szpinak świeży 150 g
pomidory krojone z kartonu 300 g
czosnek 2 ząbki
oliwa extra vergine
przyprawy: pieprz, sól, oregano, kmin rzymski, czosnek niedźwiedzi, papryka ostra (doprawiamy tyle ile uważamy - intensywność zależy od naszych upodobań, ja osobiście wolę wersję bardziej doprawioną)
ser typu feta 100 g
papryczka chilli czerwona i żółta
świeża bazylia lub kolendra na wierzch

Przygotowanie:

Bataty dokładnie myjemy, nie obieramy. Przekrajamy wzdłuż, na 2 połówki i delikatnie nacinamy miąższ żeby później łatwiej było go wyjąć. Doprawiamy solą i pieprzem oraz lekko skrapiamy oliwą. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni C. Bataty pieczemy około 40 -60 minut ( nóż musi lekko wchodzić w miąższ, czas pieczenia zależy od grubości miąższu). Kiedy bataty mamy już w piekarniku, to możemy zabrać się za przygotowanie naszego nadzienia. W tym celu odsączamy z zalewy ciecierzycę, myjemy szpinak. Następnie na rozgrzanej patelni, na odrobinie oliwy podsmażamy przeciśnięty przez praskę czosnek, dodajemy po chwili ciecierzycę oraz szpinak. Teraz czas na wszystkie dorzucenie wszystkich przypraw. Kiedy szpinak już zmięknie, dodajemy pomidory krojone i wszystko razem podduszamy przez około 10-15 minut. Po tym czasie patelnię odstawiamy na bok. Gdy bataty będą już gotowe, zabieramy się za wydrążenie około 1/2 miąższu z każdego z nich. Miąższ dorzucamy do naszego nadzienia i ponownie wszystko razem podgrzewamy. Po kilku minutach nakładamy nadzienie na wydrążone bataty. Na wierzch układamy kostki sera feta oraz pokrojoną papryczkę chilli. Pieczemy ponownie przez około 10 minut w temperaturze 230 stopni C. Po upieczeniu udekorować świeżą bazylią lub kolendrą. 
Smakują najlepiej od razu po przygotowaniu!
Smacznego!


Przepis zaczerpnięty z portalu kwestiasmaku.com

Wartości odżywcze 1 porcji:

Kaloryczność 509 kcal
Białko 20,5 g
Węglowodany 63 g
Tłuszcze 19,0 g
Błonnik 13,8 g
Wapń 252 mg
Żelazo 1,8 mg

środa, 6 września 2017

Gęsty krem z ciecierzycy i ziemniaków

Gęsty krem z ciecierzycy i ziemniaków
Kolejna smaczna zupa, która idealnie sprawdzi się podczas chłodnego wieczoru. Przyznam szczerze, że po raz pierwszy przygotowałam takie połączenie składników, ponieważ zazwyczaj moje zupy z ciecierzycą opierały się albo na pomidorach, albo na mleczku kokosowym. Tym razem postanowiłam spróbować czegoś nowego, innego i to była dobra decyzja :)

Składniki:

ciecierzyca sucha 1 szklanka (zostawiamy do namoczenia na min. 12 h)
ziemniaki 6 sztuk (małe ziemniaki ok. 300 g)
pietruszka 1 sztuka
seler kawałek
czosnek 2 ząbki
przyprawy: sól, pieprz, pieprz Cayenne, liść laurowy, ziele angielskie 5 sztuk, oregano, słodka papryka, gałka muszkatołowa
masło extra 82% tł. 1 łyżeczka

Przygotowanie:

Warzywa myjemy, obieramy i kroimy w kosteczkę. Do garnka wrzucamy namoczoną i odsączoną ciecierzycę oraz wszystkie warzywa. Zalewamy wodą do poziomu zakrycia składników wodą (nie więcej). Na koniec dodajemy wszystkie przyprawy ( oczywiście tak, aby dosmaczyć na swój styl). Gotujemy do momentu, aż wszystkie składniki będą miękkie. Następnie wyjmujemy z zupy liść laurowy i ziele angielskie, dodajemy masło i miksujemy na krem. Na wierzch posypujemy koperkiem.

Szybko, prosto, smacznie :)



Koniecznie muszę wspomnieć o tym, że inspirację na zupę odnalazłam na blogu http://smakuje.blox.pl/html - polecam :)

piątek, 1 września 2017

Wrześniowe śniadanie - pancakes, dla małego i dużego

Wrześniowe śniadanie - pancakes, dla małego i dużego
No i wakacje się skończyły. Dziś już rozpoczął się semestr w żłobkach i przedszkolach, a od poniedziałku ruszają również szkoły. Jeśli zastanawiasz się, co możesz przyrządzić swojemu dziecku na śniadanie lub do szkolnego lunchboxa to pędzę z podpowiedzią :) Moje mini pancakes sprawdzą się idealnie i na pewno posmakują dzieciakom.

Składniki na około 8 mini pancakes:

2 dojrzałe banany
2 jaja
1 łyżka mąki kokosowej
1/2 łyżeczki cynamonu
1 łyżka prawdziwego miodu pszczelego
masło klarowane do smażenia

Przygotowanie:

Banany i jajka zblenduj w misce, następnie dodaj resztę składników i ponownie zblenduj. Smaż na rozgrzanej patelni niewielkie palcuszki. Po przełożeniu na talerz dodaj ulubione składniki: cząstki owoców, jogurt naturalny, orzechy itp.

Smacznego!



wtorek, 29 sierpnia 2017

Zupa z czerwonej soczewicy i pomidorów, czyli coś na rozgrzanie wieczoru

Zupa z czerwonej soczewicy i pomidorów, czyli coś na rozgrzanie wieczoru
Coraz bliżej wrzesień i nie wiem, jak Wy ale ja odczuwam już powoli jesienny klimat. Szczególnie wieczorową porą, kiedy słońce już szybko zachodzi, a temperatura za oknem nie rozpieszczam, mam ochotę na ciepłą, rozgrzewającą zupę. Podzielę się z Wami przepisem na pyszną zupkę, która na pewno idealnie sprawdzi się na rozgrzewającą kolację :)


Składniki:

bulion warzywny ok. 1,5 l ( 2 marchewki, 1 pietruszka, natka pietruszki, spory kawałek selera, 1/2 cebuli, biała część pora, 2 ząbki czosnku, ziele angielskie, liść laurowy, pieprz, sól)
przecier pomidorowy 500 ml
soczewica czerwona 240 g
koncentrat pomidorowy 1 łyżka
przyprawy: sól, pieprz, pieprz Cayenne - do smaku, po 1/2 łyżeczki: imbir, oregano, bazylia, czosnek niedźwiedzi, papryka słodka wędzona (szczypta), zmielony kmin rzymski (szczypta)
parmezan w listkach (na wierzch)

Przygotowanie:

Na początek gotujemy bulion warzywny. Zawsze zaczynam jego przygotowanie od podsmażenia na maśle klarowanym cebuli, czosnku oraz pora. Po chwili dodaję resztę warzyw oraz przyprawy i zalewam wodą. Kiedy bulion będzie już gotowy, przelewamy go przez sitko (zostawiamy ugotowaną marchewkę i pora do zupy). W oddzielnym garnku, na rozgrzane masło wrzucamy dobrze wypłukaną soczewicę czerwoną i chwilę dusimy. Następnie zalewamy ją bulionem, dodajemy marchew, pora oraz przecier pomidorowy i koncentrat pomidorowy. Teraz wszystko należy zamieszać i gotować około 15 minut. Po tym czasie dodajemy przyprawy i całość blendujemy na gładką zupę. Jeśli zupa jest zbyt gęsta dolewamy odrobinę przegotowanej wody lub bulionu.
Po przełożeniu na talerz posypujemy parmezanem i natką pietruszki.

Smacznego :)


czwartek, 27 lipca 2017

Leśny deser

Leśny deser
Sezon na owoce leśne to idealny czas, aby przygotować z nich pyszny deser, szczególnie polecany na nadchodzące ciepłe dni. Pamiętajcie, aby korzystać w pełni z dobroci owoców, jakie daje nam las, gdyż możemy cieszyć się nimi tak krótko. Maliny, borówki, jagody to owoce pełne witamin i wspaniałych smaków. Szczególnie te, zerwane prosto z krzaczka smakują wybornie. Mam dla Was pomysł na szybki deser, w którym główną rolę odgrywają maliny i borówki. Puśćcie wodze fantazji i postarajcie się o fajne podanie deseru – na pewno słyszeliście już, że „jemy oczami”.

Składniki na 2 porcje:

Maliny 200 g
Borówki 200 g
Jogurt grecki 400 g
Mleko kokosowe 50 ml (1/5 szklanki)
Laska wanilii 1 sztuka
Świeża mięta
Orzechy nerkowca
Syrop klonowy (ew. miód pszczeli) 1 łyżka

Przygotowanie:

Jogurt grecki blendujemy razem z mlekiem kokosowym,  syropem klonowym oraz ziarenkami wanilii. Teraz zaczynamy układać warstwy deseru rozkładając składniki na dwie porcje np. w słoiki. Na dno układamy orzechy nerkowca, dalej część masy jogurtowej, borówki, ponownie masę jogurtową, maliny i resztę masy jogurtowej. Na wierzchu przystrajamy malinami, borówkami i listkami świeżej mięty. Deser można przed podaniem schłodzić w lodówce.

Smacznego :)





środa, 14 czerwca 2017

Recenzja książki „ Wiecznie głodny?” - autor dr med. David Ludwig.

Recenzja książki „ Wiecznie głodny?” - autor dr med. David Ludwig.

Dzisiaj chciałabym podzielić się z Wami recenzją książki, której premiera w Polsce przypada na dzisiejszy dzień. Po przeczytaniu mogę na pewno stwierdzić, że warto zapoznać się z tą pozycją, chociażby dlatego iż autor książki podchodzi dosyć holistycznie do tematu otyłości, nie skupiając się wyłącznie na liczeniu kalorii. Pozwólcie, że opiszę po krótce, co możecie znaleźć w książce i mam nadzieję, że dzięki temu zachęcę Was do jej przeczytania.
Już na samym wstępie, autor książki, gwarantuje, że po jej przeczytaniu i wdrożeniu zawartych w niej zasad, będziesz mógł zapanować nad swoimi zachciankami oraz zrzucić zbędne kilogramy bez głodzenia się oraz liczenia kalorii.  Książka została przetłumaczona z języka angielskiego na polski i dostępna jest dzięki wydawnictwu  ZNAK. Przekonajcie się sami, dlaczego warto zapoznać się z tą pozycją.
Książkę możemy potraktować, jako swego rodzaju poradnik. W pierwszej części dowiemy się między innymi, dlaczego nie warto jest stosować „diety cud” oraz że nie powinniśmy skupiać się wyłącznie na liczeniu kalorii, ponieważ często problem wynika nie tylko z nadmiaru energii pochodzącej z pożywienia. Autor książki poświęca również sporo stron na opisanie zjawiska związanego z obawą przed spożywaniem tłuszczu. Ta zasada– unikaj tłuszczu, unikniesz otłuszczenia ciała – wpajana od dawna, wielu osobom utkwiła mocno w głowie. W kolejnej części, autor książki, opisuje wiele badań naukowych, dotyczących stosowania różnych rodzajów diet i ich wpływu na nasz organizm oraz ukazujących, jak poszczególne makroskładniki wpływają na nasz organizm.  W tym rozdziale dowiemy się również, dlaczego przewlekły stan zapalny, występujący w naszym ciele, jest bardzo niebezpieczny dla  zdrowia. W kolejnych częściach książki dr Ludwig opisuje 3 fazy jego autorskiego programu, których wdrożenie w życie ma pomóc w trwałym zrzuceniu nadmiaru kilogramów oraz w polepszeniu jakości życia. Każda z 3 faz opiera się na innym rozkładzie makroskładników. Ostatnia faza, najbardziej mi bliska, zawiera następujący rozkład makroskładników: węglowodany 40%, białko 20%, tłuszcz 40%. Oczywiście w rozdziale tym, przeczytacie również o tym, jak poradzić sobie z zachciankami, od czego zacząć zmianę swojego sposobu żywienia i jak przygotować się do wdrożenia programu 3 faz dr Ludwiga. W ostatnim rozdziale książki znajdziecie ciekawe przepisy, jedne mniej drugie bardziej udziwnione, jednak wydaje mi się, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Podsumowując, myślę, że książka jest warta uwagi. Uważam, że szczególnie osoby, które interesują się tematem żywienia, powinny poznawać różne koncepcje traktujące o zwalczaniu otyłości, z którą mamy co raz większy problem. Dzięki temu z każdej nowo pozyskanej wiedzy, możemy wyciągać wnioski i przekazywać ją dalej, tak aby pomagać osobom, które same nie mogą poradzić sobie z problemem otyłości.





Jeśli jesteście zainteresowani książką, zachęcam Was do śledzenia mojego funpage na facebooku, ponieważ już niebawem ogłoszę na nim konkurs, w którym będzie można wygrać opisaną przeze mnie dzisiaj książkę.

czwartek, 18 maja 2017

Tajemnicze kluseczki - czyli a'la kopytka z ciecierzycą i soczewicą

Tajemnicze kluseczki - czyli a'la kopytka z ciecierzycą i soczewicą
Wkleiłam na facebooku zdjęcie gotowych klusek i rzuciłam wyzwanie odgadnięcia 2 składników, z których zostały przygotowane (resztę składników podałam sama). Przyznam się szczerze, że nie przypuszczałam, że zrobi się z tego taka fajna zabawa ;) Po kilku godzinach znalazła się osoba, która trafiła w samo sedno i odgadła 1 z użytych składników - ciecierzycę.
Na ten świetny przepis natrafiła szefowa kuchni (w żłobku, w którym pracuję). Dziękuję jej za to ogromnie, bo znalazłam w końcu zamiennik dla pierogów leniwych, czy kopytek, do których zazwyczaj używa się mąki pszennej. Poza ciecierzycą, znajdziemy w nich również soczewicę, a więc po wykonaniu mamy fajne danie ukrywające w sobie duże pokłady białka roślinnego :)

Składniki:

obrane ziemniaki 400 g
twaróg półtłusty 300 g
ciecierzyca 100 g
soczewica czerwona 100 g
jaja 3 sztuki
mąka ziemniaczana 100 g
olej 3 łyżki
sól, pieprz

Przygotowanie:

  • Ciecierzycą musimy zająć się dzień wcześniej. Najlepiej namoczyć ją przez całą noc. Po namoczeniu, gotujemy przez około 60 minut (do miękkości), następnie odsączamy. 
  • Soczewicę płuczemy i gotujemy do miękkości (tak, aby się nie rozgotowała), również odsączamy. 
  • Obrane ziemniaki gotujemy do miękkości, odsączamy i przeciskamy przez praskę.
  • Do ziemniaków (jeszcze ciepłych) dodajemy twaróg, soczewicę i ciecierzycę (które również możemy przecisnąć przez praskę). Jeśli pomijamy etap praski to wszystkie składniki musimy dokładnie ubić.
  • Teraz dodajemy jajka, olej, sól i mąkę ziemniaczaną.
  • Ciasto wyrabiamy dokładnie ręką na gładką masę.
  • Na stolnicę, którą należy oprószyć mąką, wykładamy porcję ciasta i wałkujemy wałek o średnicy 3 cm, następnie go spłaszczamy i kroimy małe kawałki, czyli nasze kluseczki. Mogą mieć różną wielkość, więc musicie sami zdecydować, jakie będą dla Was najlepsze.
  • Osoloną wodę doprowadzamy do wrzenia, następnie przykręcamy gaz i wrzucamy małymi partiami kluski, tak aby się nie posklejały. Kluseczki są bardzo delikatne, więc musicie uważać żeby ich nie rozgotować, bo wtedy się rozpadają na części pierwsze ;) Potrzebują około 3-4 minut w wodzie która się nie "buzuje".
  • Po wyjęciu na talerz, można posypać je na wierzchu natką pietruszki lub polać ulubionym sosem.
Jeśli ktoś z Was wypróbuje przepis to zachęcam do podzielenia się swoimi wrażeniami smakowymi :) Ja jestem zauroczona smakiem!

Smacznego!






P.S. Przepis lekko zmodyfikowany, zaczerpnięty z doradcasmaku.pl

środa, 17 maja 2017

Obiad z dzieciństwa - gotowane pulpety drobiowe

Obiad z dzieciństwa - gotowane pulpety drobiowe
Ostatnio naszła mnie ochota na zwyklaste, gotowane pulpety, takie jak za czasów małego dziecka :) Moja mama bardzo często je gotowała, ponieważ było to moje ulubione danie - zresztą chyba większość dzieci lubi pulpety :) Ja nie co zmodyfikowałam przepis, troszkę zrobiłam po swojemu i wyszło bardzo pysznie. Do mięsa, mój mąż, przygotował świetną sałatkę - oczywiście pomysłem na jej skomponowanie również się podzielę.

Składniki na około 10 pulpetów:

mięso mielone z indyka 500 g
jaja 2 sztuki
marchew starta na tarce o dużych oczkach 1 mała sztuka
cebula czerwona 1/2 sztuki pokrojona na drobno
siemię lniane zmielone 2 łyżki
mąka kokosowa 1 łyżka
czosnek 2 ząbki przeciśnięte przez praskę
przyprawy: sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi, bazylia, papryka ostra
natka pietruszki
wywar warzywny lub mięsny do ugotowania pulpetów.

Przygotowanie:

Mięso umieścić w misce, wbić jajka i dorzucić resztę, przygotowanych składników. Całość dokładnie wyrobić ręką. Formować małe kulki. Do gotującego się wywaru, wkładać pulpety, tak aby nie były za mocno ściśnięte. Gotować około 30 minut, na wolnym ogniu.
P.S. Ja z gotowego wywaru nie przygotowywałam już sosu, ponieważ lubię zjeść czasami takie mięsko bez niczego. Jeżeli chcesz możesz oczywiście wywar przerobić na sos np. koperkowy, warzywny czy czosnkowy.

Sałatka, która super podkręciła smak całego dania, zawierała w składzie:

  • sałatę lodową
  • liście buraka
  • kiełki pora
  • sezam
  • brokuł (ugotowany al'dente)
  • spaghetti z marchewki
  • oliwę
  • czosnek niedźwiedzi, pieprz, sól







Smacznego!


poniedziałek, 8 maja 2017

Pasztet z czerwonej soczewicy

Pasztet z czerwonej soczewicy
Soczewica, to jeden z moich ulubionych produktów. Lubię jadać ją pod każdą postacią. Chyba zupa i pasztet to dla mnie najlepsze dania z soczewicą w roli głównej. Dzisiaj mam dla Was przepis na pasztet, który oczywiście możemy zjeść tradycyjnie z pieczywem, ale smakuje równie dobrze bez pieczywa, jako odrębne danie.

Składniki ( keksówka 35 cm x 11 cm):

soczewica czerwona 1 szklanka (ok 250 g)
marchew 3 małe sztuki (ok 120 g)
czerwona cebula 1 średnia sztuka
ziarna słonecznika 3 łyżki
jaja 4 sztuki
natka pietruszki 3 łyżki posiekanej natki
szczypiorek 2 łyżki
czosnek 2 ząbki
przyprawy: pieprz świeżo zmielony (sporo), czosnek niedźwiedzi 1 łyżeczka, curry 1 łyżka, papryka ostra 1 łyżeczka, kolendra kila rozgniecionych ziarenek, sól

Przygotowanie:

Soczewicę należy wypłukać, następnie ugotować na "papkę" (ok. 10 minut). W międzyczasie można zetrzeć marchew na tarce o dużych oczkach oraz drobno pokroić cebulę. Na rozgrzanym oleju podsmażyć marchewkę razem z cebulą przez około 10 minut. Dodać ziarna słonecznika, czosnek i wszystkie przyprawy. Soczewicę po ugotowaniu należy odsączyć i połączyć z warzywami (tutaj dodać również natkę i szczypiorek). Na koniec dodać jaja i wszystko dokładnie wymieszać. Przełożyć do keksówki nasmarowanej masłem (lub olejem) i piec przez około 45 minut w temperaturze 180 stopni Celsjusza.

Smacznego!




Copyright © 2014 Make life healthier , Blogger